Ciekawostki Ślub i wesele

Ślub w ostatki kiedyś i dziś. Czy można zorganizować wesele w zapusty?

Kto bierze ślub w ostatki, ten… No właśnie, co? Niegdyś mówiło się, że wesele w zapusty to dobry znak dla nowożeńców – wróżyło miłość i harmonię. To jednak nie jedyny przesąd związany z tą datą. Jakie jeszcze weselne tradycje kultywowano w przedpościu?

Mimo że jest to czas radosnych i hucznych zabaw, karnawał wcale nie jest pierwszym wyborem, jeśli chodzi o datę ślubu. Chętniej stajemy przed ołtarzem latem, a jeśli zimą, to najczęściej w Boże Narodzenie lub Sylwestra. Czy to oznacza, że ślub w lutym to zły pomysł? Absolutnie! A już szczególnie nie, gdy ma to być ślub w ostatki. Zorganizowanie wesela w zapusty to bardzo dobry ruch – a przynajmniej tak głosi tradycja.

Zapusty i ostatki… co to takiego?

Zapusty są w polskiej tradycji już od średniowiecza. To okres trwający od rozpoczynającego styczeń święta Trzech Króli aż do kusego wtorku przed Środą Popielcową. Poprzedzają Wielki Post i od zawsze były radosnym czasem tańców, zabaw i widowisk. Jedzono dużo i tłusto, bawiono się hucznie i często bez zahamowań. Wszystko to „na zapas” przed zbliżającym się postem.

Brzmi znajomo, prawda? Tak! Zapusty to nic innego jak karnawał w polskim wydaniu. Słowo to pochodzi od włoskiego carne vale tłumaczonego jako „mięso, żegnaj” – stąd też właśnie zapusty były nazywane mięsopustem lub po prostu przedpościem.

A ostatki? Oznaczają koniec zapustnych swawoli i zwiastują początek Wielkiego Postu. To ostatni dzień, w którym można bawić się i zajadać bez poczucia winy.

Ślub w ostatki, wesele w zapusty

Ważnym elementem zapustów była zabawa. Barwne korowody i maskarady do dziś można spotkać w niektórych regionach – przebierańcy przynosili do domów szczęście i dobrobyt na nowy rok. Dlaczego więc wesele w zapusty nie jest normą? Wszak to idealny czas!

Ślubne tradycje zapustne

Nie wszystkim zapusty kojarzyły się z miłą zabawą. Dawniej panny – zwłaszcza te z dłuższym panieńskim stażem – nie czekały na nie z radością. Odwiedzali je okoliczni chłopcy, którzy przynosili pod ich drzwi… duży i ciężki kloc drewna. Jeśli niezamężna dała im 10 centów, wykupiła się. Jeśli nie, musiała sama przeciągnąć drewno do kolejnego domu, w którym mieszkała panienka. Miała to być kara za odrzucanie zalotów kawalerów.

Śluby w ostatki dawniej

Dla tych, którzy znaleźli swoją miłość, zapusty były doskonałym momentem na podjęcie małżeństwa. Ślub w ostatki uważano za bardzo dobry znak. Zgodnie z ludowymi wierzeniami zapowiadał on spokojne, wyważone i harmonijne życie małżeńskie. Jeśli dodatkowo w dniu ślubu spadł śnieg, oznaczało to szczęście i dobrobyt dla nowożeńców.

Ostatki to również idealny czas na zabawę weselną. Kolejna taka huczna impreza mogła odbyć się dopiero po siedmiu tygodniach Wielkiego Postu!

Myślicie, że bawiono się tylko tego jednego dnia? Nic bardziej mylnego! Przygotowania do ślubu zaczynały się już tydzień przed. Barwne korowody chodziły od domu do domu, zabierając ze sobą kolejnych weselników – na stołach miało być tyle jedzenie, ile szczęścia życzymy młodej parze. Podczas takiego przemarszu można było zatrzymać parę młodą i… zmusić do pocałunku na oczach wszystkich zgromadzonych! Dozwolone były też żarty z nowożeńców.

Czy dziś można wziąć ślub w ostatki?

Dziś też możemy iść przed ołtarz w ostatki, a zamiast zwykłej domówki na zakończenie karnawału zorganizować weselną imprezę wszech czasów! Ślub w lutym może być nie tylko piękny, ale też owocny – wróży szczęście i harmonię małżeńską. Wystarczy wyjść nieco poza schemat i zamiast tradycyjnego wesela latem, zorganizować je zimą – będzie klimatycznie, a do tego… taniej!

Jeśli więc właśnie zastanawiacie się, czy można wziąć ślub w ostatki, nie wahajcie się. Niech wasza miłość rozgrzeje mroźną atmosferę, a uczucie kwitnie niczym zwiastujący wiosnę przebiśnieg. ❤️

Autor

Z wykształcenia dziennikarka, z zawodu copywriterka, z zamiłowania językowa pasjonatka. Najlepiej relaksuje się, gotując lub czytając. Miłośniczka polskiej kuchni, słowiańskiej kultury i dobrej muzyki. Romantyczka z racjonalnym podejściem do życia, niezwykłą umiejętnością wyłapywania literówek i bezwzrokowego pisania.

Skomentuj