Ślub w USA? Z pewnością wiecie, jak wygląda wesele w Stanach Zjednoczonych – nauczyliśmy się tego z hollywoodzkich filmów, a wiele tradycji weselnych świat zgapił właśnie stamtąd. Mimo to amerykańskie wesele jest inne niż wszystkie inne – i warto to opowiedzieć.
Czy wiecie, jak wiele musi sie zadziać, zanim młoda para w Ameryce powie: „I do”, spełniając swój amerykański sen? Jeśli choć trochę was to ciekawi, zapraszamy do lektury.
Tradycyjny ślub i wesele w USA
Save the date – zaproszenie na ślub po amerykańsku
Zwyczaj wysyłania save the date – dziś już coraz popularniejszy na świecie – swoje korzenie ma właśnie w Stanach Zjednoczonych. To tutaj na kilka miesięcy przed planowanym ślubem, goście otrzymują wstępne zaproszenie z datą uroczystości. Wszystko po to, aby mogli zarezerwować sobie ten dzień.
Oczywiście później dostają także oficjalne zaproszenie z dokładnymi informacjami o godzinie i miejscu ceremonii oraz wesela. W kopercie można znaleźć adnotacje, takie jak lokalizacja najbliższego hotelu lub link do Wedding Registry. Formalne zaproszenie zawiera także karteczkę zwrotną (RSVP), na której goście potwierdzają swoją obecność, odsyłając ją w zaadresowanej kopercie do organizatorów wesela. Bardzo praktyczne, nie sądzicie?
Wedding Registry – lista prezentów ślubnych
No dobra, ale co to jest to Wedding Registry? Okazuje się, że na wesele w Stanach Zjednoczonych nie przychodzi się z pieniędzmi, ani pierwszym lepszym bukietem kwiatów – tutaj para młoda sama wybiera sobie rzeczy, które chciałaby otrzymać. Taka lista bardzo często zawiera także ceny i miejsca, w których można daną rzecz kupić.
Obecnie jest jeszcze wygodniej: lista prezentów jest po prostu udostępniana na ślubnej stronie internetowej, stworzonej dla zaproszonych gości, gdzie istnieje też możliwość odznaczania zakupionej rzeczy: w ten sposób nikt nie kupi dwóch takich samych zastaw stołowych.
Biorąc pod uwagę bezpośredniość Amerykanów, wcale nie dziwi nas takie podejście. Przynajmniej goście wiedzą, że nie pojawią się z nietrafionym prezentem. Dajemy lajka temu pomysłowi!
Jack and Jill Shower – przedweselne przyjęcie
My mamy wieczory panieńskie i kawalerskie. W Stanach istnieje Jack and Jill Shower, które wciąż jeszcze nie doczekało się polskiego tłumaczenia.
To wspólne przyjęcie przedślubne dla panny młodej i pana młodego, które organizuje dla nich rodzina. Event odbywa się na kilka tygodni przed ślubem, zaproszeni na niego są najbliżsi, ale także dalsi znajomi ze studiów czy college’u, a całość jest miłą niespodzianką dla narzeczonych.
Bridal Shower vs. Bachelorette Party
Choć dziś przyjęcia przedślubne są dla dwojga, tradycyjnie takie imprezy organizowane były wyłącznie dla panny młodej. Odbywał się zarówno Bridal Shower, jak i Bachelorette Party – tak, to dwie różne imprezy!
Główna różnica polega na ich charakterze:
- Bridal Shower to spokojne spotkanie wielopokoleniowe (z mamą, ciocią i babcią u boku), zazwyczaj za dnia, poświęcone „obsypywaniu” panny młodej prezentami do nowego domu,
- podczas gdy Bachelorette Party (odpowiednik naszego wieczoru panieńskiego) to nastawiona na zabawę i świętowanie ostatnia noc „wolności”, spędzana zazwyczaj tylko w gronie najbliższych przyjaciółek.
Rehearsal Dinner – próbny ślub i wesele w USA
W ostatnim tygodniu przedślubnym nadchodzi czas na… próby. Tak! Żadne tam śmichy-chichy, ślub trzeba przećwiczyć! Oczywiście w wielu innych krajach również są one organizowane, jednak chyba nikt nie przywiązuje do tego takiej wagi, jak Amerykanie, którzy wyznają zasadę, że bez próby nie ma ślubu!
Próbny ślub w Stanach Zjednoczonych to norma, choć wygląda różnie – może przebiegać ekspresowo lub (o zgrozo) trwać nawet kilka godzin, jeśli liczba druhen i przygotowanych atrakcji na czas ceremonii jest duża. Przećwiczone jest naprawdę absolutnie wszystko! Prowadzący pannę młodą do ołtarza ojciec pod koniec dnia wie już dokładnie, ile kroków postawi, zanim do niego dotrą.
Dodatkowo wieczorem odbywa się Rehearsal Dinner, czyli próbna kolacja. Jeśli jakaś część rodziny nie zdążyła się jeszcze poznać, to jest to idealna okazja by zawiązać pierwsze rodzinne więzy! Zazwyczaj podczas tej kolacji para młoda korzysta też z okazji, aby podziękować wszystkim, którzy pomogli w przygotowaniach do ślubu.
First Look – niespodzianka dla pana młodego
Ślub w Stanach Zjednoczonych to oczywiście także słynny First Look – moment, w którym amerykańska panna młoda robi… prawdziwe wejście smoka!
Zgodnie z tradycją pan młody mógł zobaczyć ją w sukni ślubnej dopiero przed ołtarzem, do którego odprowadzał ją tata. Romantycznie, prawda? Nie do końca… Dawniej wierzono, że zobaczenie panny młodej przed ślubem przynosi pecha. Wynikało to z czasów małżeństw aranżowanych – obawiano się, że jeśli pan młody zobaczy narzeczoną za wcześnie, może się wycofać i odwołać ślub, jeśli wybranka mu się… nie spodoba. Dlatego welon był podnoszony dopiero po złożeniu przysięgi, a panna „doprowadzana” pod ołtarz przez ojca.
Dziś First Look to raczej zaplanowane spotkanie pary młodej sam na sam (zazwyczaj tylko w obecności fotografa i kamerzysty), jeszcze przed ceremonią. Zamiast widzieć się po raz pierwszy dopiero przy ołtarzu, para spotyka się w ustronnym miejscu, aby nacieszyć się tą chwilą i opanować stres.
CIEKAWOSTKA:
Czasami pary decydują się na First Touch zamiast First Look. Stoją po dwóch stronach drzwi lub za rogiem budynku, trzymają się za ręce i czytają listy, które napisali do siebie nawzajem, ale nie widzą się aż do momentu wejścia do kościoła.
Personal Vows – prywatna przysięga ślubna
Bardzo często w USA narzeczeni sami piszą treść swoich przysiąg małżeńskich! W przeciwieństwie do sztywnych, kościelnych formuł amerykańska tradycja Personal Vows stawia na szczerość i indywidualizm.
To niezwykle intymny moment, w którym – zamiast powtarzać urzędowe słowa – para dzieli się przed ołtarzem lub podczas First Looku osobistymi obietnicami, wspólnymi żartami i definicją swojej miłości. Choć przygotowanie takiego tekstu bywa stresujące, to właśnie te „słowa od serca” stają się najczęściej najbardziej wzruszającym punktem uroczystości, nadając jej filmowy charakter.
Często przysięgi lub listy nowożeńców drukowane są w Wedding Newspaper, aby goście również mogli przeczytać je podczas wesela. My – jako redakcja Gazety Weselnej – propsujemy ten pomysł!
Wedding Ceremony – amerykański ślub w plenerze
Amerykanie kochają śluby w plenerze i dla wielu z nich jest to „opcja domyślna”, o ile tylko pogoda na to pozwala. To właśnie z USA przyszła do nas moda na ceremonie w ogrodach, winnicach czy na plażach. Ślub w Stanach Zjednoczonych może odbywać się praktycznie wszędzie – w przydomowym ogródku (tzw. Backyard Wedding), pod wodospadem Niagara, w Central Parku, czy na szczycie drapacza chmur.
Wszystko dlatego, że w Stanach nie ma odpowiednika naszego Urzędu Stanu Cywilnego, a zatem śluby cywilne mogą mieć miejsce w dowolnie wybranej lokalizacji – oczywiście pod warunkiem, że udziela ich osoba uprawniona. A może być nią nawet… przyjaciółka lub rodzice, bo kurs udzielania ślubów można ukończyć online. Ale jak to, tak bez księdza? No pewnie! Ślub kościelny w USA to naprawdę rzadkość!
Amerykańskie pary często wybierają ślub w plenerze ze względu na prostsze formalności prawne. Wystarczy jedynie dokument tożsamości – mieszkańcom USA prawo jazdy, a cudzoziemcom paszport – i obecność nowożeńców, bez konieczności powoływania świadków. Ciekawe, czy równie łatwo jest się rozwieść…
Bridesmaids i Groomsmen – straż honorowa pary młodej
Tu oczywiście nie odkryjemy nomen omen Ameryki, ponieważ każdy doskonale wie z licznych komedii romantycznych, że druhny i drużbowie to nieodłączna część amerykańskiego ślubu. Zarówno panna młoda, jak i pan młody mają w swoim ślubnym korowodzie od 4 do 6 druhen i drużbów – Amerykanie bardzo dbają o to, by liczba Bridesmaids i Groomsmen była taka sama. Pary te wchodzą do kościoła lub na miejsce ceremonii dwójkami, tworząc tzw. Processional.
Druhny ubrane są w identyczne suknie, w ustalonym odgórnie kolorze, natomiast drużbowie mają na sobie dobrane garnitury. Czy wiecie, że zakup kreacji dla druhen i drużbów leży po stronie pary młodej? To oni dbają o to, aby odpowiednio „umundurować” swoją straż przyboczną. Zadaniem druhen i drużbów jest nie tylko towarzyszenie nowożeńcom podczas ceremonii i robienie ładnego tła do zdjęć, ale także wsparcie ich w przygotowaniach oraz w trakcie samego wesela.
Ta druga rola przypisana jest w szczególności dwójce spośród całej honorowej straży:
- najważniejszej z druhen, czyli Maid of Honor (odpowiedniczka naszej świadkowej), odpowiedzialnej podczas ślubu za pilnowanie bukietu panny młodej,
- a także najważniejszemu z drużbów, jakim jest Best Man (odpowiednik naszego świadka), którego zadaniem jest dostarczenie obrączek.
To oni wygłaszają także przemówienia podczas wesela w Stanach Zjednoczonych.
Wedding Planner – przyjaciel pary młodej w Stanach
Nie przesadzaliśmy, kiedy pisaliśmy, że amerykańskie tradycje ślubne i weselne przyjęliśmy w Europie jako swoje. Zatrudniliście koordynatorkę, która ma zorganizować wasz ślub marzeń? To znak, że zrobiliście to po amerykańsku!
Jak wygląda wesele w USA? Samo przyjęcie nie trwa do rana, nie ma też poprawin i typowych dla polskich wesel zabaw, ale dla Amerykanów bardzo ważne jest, aby wszystko było doskonale zaplanowane i dopięte na ostatni guzik, dlatego wiele par decyduje się na zatrudnienie profesjonalnej agencji ślubnej, która zadba o każdy detal – nie tylko dekoracje, ale też atrakcje weselne i wszystkie ważne momenty tego dnia, które z pomocą koordynatorki będą idealne. A jeśli coś nie wyjdzie? No cóż, wiadomo wtedy, kogo obarczyć winą za niepowodzenie…
Wedding Speeches – toasty na weselu w USA
Jednym z najważniejszych momentów podczas amerykańskich wesel są przemowy. Mama, wspominająca z rozczuleniem czasy, gdy panna młoda jako bobas biegała na golasa wokół basenu to już klasyka. Druhna z kolei z pewnością wylansuje kilka niewygodnych anegdot z czasów studenckich, które pan młody ze zdziwieniem usłyszy po raz pierwszy. Takie przemowy podczas wesela w USA są obowiązkowym elementem, dodając przyjęciu osobistego i emocjonalnego charakteru.
W Stanach panuje niepisana zasada: „Keep it short, sweet, and don’t get too drunk before your speech”. Przemowy są przygotowywane z dużym wyprzedzeniem, często zapisywane na eleganckich kartkach lub w telefonach, i są traktowane jako jeden z najważniejszych prezentów dla pary młodej.
Mother-son / Father-daughter Dance – pierwszy taniec z… rodzicami
Wspomnieliśmy, że wesele w USA nie obfituje w tak wiele atrakcji jak nasze rodzime… jednak te, które się pojawiają, są bardzo wzruszające! Należą do nich tzw. Mother-son Dance oraz Father-daughter Dance, czyli uroczysty taniec matki z synem oraz ojca z córką. Te szczególne momenty nie tylko wzbogacają ceremonię, ale również symbolizują głębokie więzi rodzinne, podkreślając relacje między matką a jej synem / ojcem a córką. Jest to również okazja do wyrażenia wdzięczności, miłości i wzajemnego szacunku.
Tradycja ta ma swoje korzenie w XX wieku i stała się popularna w USA w latach 80-tych. Klasykiem, przy którym pan młody tańczy ze swoją mamą jest „A Song for Mama” Boyz II Men. Z kolei córki do pierwszego tańca z ojcem wybierają na przykład „My Girl” The Temptations albo „Isn’t She Lovely” Steviego Wonder’a.
A Wy jaki utwór wybralibyście na taki wzruszający, podniosły moment? 😊
Bouquet Toss i Garter Toss – „oczepiny” w Stanach Zjednoczonych
Amerykańskie wesele to zazwyczaj eleganckie przyjęcie, a nie huczna potańcówka. Zupełnie inaczej niż w polskiej tradycji nie ma biesiady, ani nie organizuje się tu gier i zabaw w trakcie wesela – jedynym wyjątkiem jest rzucanie bukietu przez pannę młodą i podwiązką przez jej męża. Nie są to oczepiny w naszym rozumieniu tego słowa, ale polskim gościom na weselu w Stanach dałyby namiastkę naszej tradycji.
Zabawa dla panien i kawalerów rozdzielona jest na dwa osobne wydarzenia:
- Bouquet Toss – panna młoda rzuca bukiet w stronę grupy niezamężnych kobiet; legenda głosi, że ta, która go złapie, jako następna wyjdzie za mąż;
- Garter Toss – męski odpowiednik, podczas którego pan młody zdejmuje podwiązkę z nogi panny młodej, a następnie rzuca ją w stronę kawalerów; ten, który ją złapie, ma ożenić się jako kolejny.

The Grand Exit – pożegnanie, czyli komu w drogę…
A kiedy dobiega północ, mamy już wybraną „nową” parę młodą, wzruszyliśmy się do łez co najmniej pięć razy, można oficjalnie zakończyć wesele.
Amerykańskie filmy nie kłamią – świeżo upieczeni małżonkowie rzeczywiście często wyruszają w podróż poślubną zaraz po zakończeniu wesela. Dawniej pary wskakiwały do samochodu z napisem „Just Married” i odjeżdżały prosto w stronę miesiąca miodowego (Honeymoon). Dziś większość wyrusza w podróż dzień lub dwa po weselu, ale tradycja hucznego pożegnania pozostała – ewoluowała jednak z dosłownego „wyjazdu na lotnisko” w widowiskowy rytuał.
To moment, w którym wszyscy wychodzą przed lokal i tworzą szpaler – goście żegnają nowożeńców, machając zimnymi ogniami, obsypując ich płatkami róż lub konfetti. Dosłownie tak, jak u nas po wyjściu z kościoła, jeszcze przed weselem! Para odjeżdża przygotowanym wcześniej samochodem (często zabytkowym lub luksusowym), co stanowi oficjalne zakończenie przyjęcia dla gości.
W USA jest to bardzo typowe i traktowane jako „kropka nad i” całego wydarzenia.

