Ślub i wesele

Wesela w literaturze polskiej. O tym nie mówią w szkole!

Najsłynniejsze polskie wesela to oczywiście te opisane przez kwiat myśli literackiej. Wieszcze, dramaturdzy i prozaicy brali czasem na warsztat święty obrządek i huczną zabawę. Najważniejsze wesela w polskiej literaturze znają wszyscy. Czy aby na pewno?

Motyw wesela w literaturze? Ku uciesze polonistów wkuwamy i rozdrabniamy go na czynniki pierwsze, zupełnie jakby to była chemiczna, a nie literacka struktura. Dokonujemy zawiłej analizy, porównujemy i opisujemy, skłaniając się ku wzniosłym myślom i ideom. Nikt jednak nie mówi, jakie ciemne sprawki kryją się za każdym z tych słynnych wesel. Poznajcie najpopularniejsze wesela w literaturze polskiej z nieco innej perspektywy! O tym na pewno nie uczyli w szkole.

Motyw wesela ZJAWiskowego

„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego

Wesele (1972), reż. Andrzej Wajda

Gdy opadnie już młodopolski kurz i awangardowe stylizacje literackie to widzimy bardzo dziwną imprezę, którą każdy przy zdrowych zmysłach, niebędący uzależnionym od psychotropów zaliczy do najtragiczniejszych rozrywek w historii literatury. Od razu widać, że między gośćmi gadka się nie klei, jedni swoje, drudzy swoje. Przypomina to co najmniej rozmowę z łysym o grzebieniu. Jakby nie można było wcześniej urządzić zapoznawczego obiadu, żeby się towarzystwo choć trochę „dotarło”. 

Pozostaje tylko picie niespożytych ilości alkoholu, a co bardziej zaangażowani w imprezę skłaniają się chyba również ku dziwnym substancjom halucynogennym, bo widzą dziwne zjawy i zmory, innymi słowy są nieźle sfilmowani. Może to nie psychotropy. Może po prostu ślimaki były nieświeże. Nie ma nic gorszego niż zepsute mięczaki i skorupiaki. 

Tak czy inaczej, wkrótce impreza przybiera katastroficzny obrót, ponieważ wszyscy widzą żywego chochoła i tańczą z nim w dziwacznym, halucynogennym tańcu. Dlatego, jeśli planujecie menu na wesele – nigdy nie podawajcie owoców morza i wszelkich tracących szybko świeżość dziwactw.

Motyw wesela radioaktywnego

„Wesele w Atomicach” Stanisława Mrożka

Wesele w Czarnobylu? Czemu nie! Ostatnio modny stał się serial o owym, więc można by na fali popularności zrobić wesele tematyczne, a żaden inny prozaik nie jest lepszym źródłem inspiracji niż Mrożek i jego „Wesele w Atomicach”… Dziwi mnie, że żaden grunge’owy lub post-punkowy zespół nie wykupił sobie praw do tego opowiadania. Oczyma wyobraźni widzę teledysk do ostrych gitarowych rifów i nieźle dającej czadu „perki”, z radioaktywną rozróbą w tle i narratorem alias bohaterem klipu (pewnie byłby to lider zespołu), któremu na końcu wyrastają dodatkowe nogi, czułki lub przy nieco swobodniejszej interpretacji Bóg wie, co jeszcze… 

Chcecie urządzić nietypowe wesele? Zastanówcie się nad atomowym trendem! I jakie nieskomplikowane dekoracje: wystarczy poustawiać na sali niebieskie paprotki (mogę się założyć, że są do kupienia za grosze na aliexpress). W formie upominku dla gości warto rozdać wszystkim jod w kapsułkach lub płyn lugola. Z pewnością długo tego nie zapomną…

Motyw wesela zabezpieczającego

„Chłopi” Władysława Reymonta

Chłopi (1973), reż. Jan Rybkowski

Boryna – najbogatszy chłop we wsi poślubia zasobną i oczywiście najpiękniejszą pannę. Jagna Boryny nie chce, ale ponieważ jest dość nieokiełznana artystycznie i ma duszę niespokojną – trochę się o swój los stracha. Dość logicznie rozumuje, że jak się wyda bogato, to zyska renomę i nietykalność, więc od tej pory każde szaleństwo, którego się ima, uznawane będzie za ekscentryzm, a ją ochroni swego rodzaju wiejski immunitet…a to już oczywiście inna para kaloszy, bo takich się nie zamyka w zakładzie dla obłąkanych. 

Jagna dokazuje więc do woli, dopóki nie dotyka ją fala publicznego hejtu. Dziś gnojenie kogoś w sieci jest na porządku dziennym, ale wtedy wywiezienie Jagny na gnoju i społeczna banicja była wydarzeniem dekady. Jagna jednak dziś może uchodzić za pierwszą osobę w literaturze, która była dosłownie zgnojona i doznała społecznej nienawiści. Zamiast zjadliwego komentarza były wykrzyczane słowa a nieraz kamienie, a zamiast internetu – taczka z gnojem. Obrazowe. Przestroga z tego taka, że między wronami należy uważać, nie sypiać z mężem kumpeli i oczywiście nie urządzać weselicha z kimś, kogo się nie kocha.

Motyw wesela propagandowego

„Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza

Pan Tadeusz (1999), reż. Andrzej Wajda

Niewinna Zosia w ludowym stroju i piękny młodzian, którzy zwiastują nowe i godzą zwaśnione rody to oczywiście ukochana para w literaturze polskiej i najpiękniejsze wesele, o jakim przeczytacie, dlatego z duszą na ramieniu włączam ich w tę przekorną, pełną krytyki zabawę. Zosia i Tadeusz to udana wersja Romea i Julii, która naszemu wieszczowi wyszła (oczywiście jak wszystko inne) doskonale.  

Ponadto są też tendencyjni i stanowią jawną, polityczną kampanię i przewrotny sojusz, który ma na celu pozyskanie wielu przyszłych wyborców. Bo jacyż oni poprawni, idealni, polscy, przyszłościowi… Dziś takie zagrywki trącą na kilometr propagandą, nie wspominając już o tym, że żadna panna młoda za skarby nie da sobie odebrać prawa do białej sukni!

Jasne jest też, że Tadeusz wolał młodą i naiwną w swej czystości Zosię, którą można troszeczkę… hmm… wykiwać, niż sprytną Telimenę, która – choć aż kipi kobiecością, to jednak życie zna i nie jedno małżeńskie kłamstwo wywęszy. 


Autor

Filolog polski z norweskimi zapędami. Miłośniczka list i tabel (zupełnie jak nie humanistka), a także literatury i dobrego kina. Pasjonatka fitness. Zbiera książki. Zbiera winyle. One też zbierają: kurz. Chyba melomanka. Bywa, że megalomanka. A może po prostu tylko Anka… ale z iskrą.

Skomentuj