Felietony O miłości

Miłość, miłość w… Internecie

Miałam 12 lat, kiedy pierwszy raz zasiadłam przed komputerem w kafejce internetowej. Pamiętacie te wielkie monitory i pożółkłe klawiatury? Ograniczony dostęp do Internetu sprawiał, że było to wydarzenie niecodzienne i ekscytujące. Trochę jak wizyta w cyrku. Wodnym. Z fokami! Dzisiaj, 20 lat później, Internet jest dla nas niemal światem równoległym. Ich granice przenikają się nawzajem. Już 3-latek potrafi sprawnie obsługiwać YouTube. Ale wtedy? Wtedy to było święto! Godzina w raju za 3 zł.

Od tego czasu miłość zamieszkała w Internecie.

Już nawet nie trzeba mieć specjalnej aplikacji randkowej. Właściwie każda przestrzeń internetowa nadaje się do nawiązania znajomości. Pewnie nie jeden związek zaczął się od niewinnego, służbowego e-maila. Weszło nam to w krew i sprawnie poruszamy się po „onlajnowych” salonach. Wiemy, która emotikona oznacza śmiech, a która sarkazm. (I uwierz mi, lepiej ich nie pomylić!) Świetnie zdajemy sobie sprawę, kiedy mogliśmy kogoś urazić lub wprawić w zakłopotanie. (Kiedy jednak zdarzyło nam się pomylić).

Ci z nas, którzy zdecydowali się na typowe miejsce dla poszukiwaczy miłosnych przygód, mogli spotkać się z częstymi elementami internetowego randkowania.

Po pierwsze, wszechobecny small talk. Większość rozmów zaczyna się w ten sam sposób, a ty znasz już odpowiedź na pamięć. Olga, 28 lat, księgowa, w wolnym czasie szyję na maszynie i hoduję fretki – możesz wyrecytować w nocy o północy. Nie każdy jest w stanie przebrnąć przez tę lawinę uprzejmości.

Jeśli jednak ci się uda, docierasz do drugiego problematycznego punktu, którym jest zderzenie wyobrażenia z rzeczywistością. Łatwo jest stworzyć sobie doskonały obraz rycerza w lśniącej zbroi, bazując jedynie na domysłach. Już go widzisz na karym rumaku. Odważny jak lew, waleczny niczym niedźwiedź, piękny jak paw. Pisze niemal wierszem w zachwycie nad twym wewnętrznym pięknem. W końcu spotykasz swego wybranka i… stajesz jak wryta. Czy to ta sama osoba? Jakby nieco pobladł, stracił kilka kilo mięśni, a widząc jego rudą czuprynę, nagle zaczynasz rozumieć, dlaczego wszystkie jego zdjęcia były czarno-białe. To nic, to tylko wygląd, przecież go lubisz. Z pewnością nadrobi rozmową – przekonujesz samą siebie. Nie nadrobił. Jest dziwnie krępująco na myśl o wszystkich intymnych rozmowach, które przeprowadziłaś z tym obcym mężczyzną. Mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość: wszystko się kiedyś kończy. Randka dobiega końca, przeżyłaś!

Punkt trzeci może być wyzwaniem dla zazdrośników. Tak, on też pisze z kilkoma innymi kobietami. A nawet umawia się z nimi na randki. W tym miejscu warto wykazać się znajomością technik medytacji zen i afirmować: jestem królową życia, jestem królową życia…

Zdalne randkowanie znacznie przyspiesza etap poznawania się. Jednak zdecydowanie go nie zastępuje. W końcu nikt się nie przyzna, że rozrzuca skarpetki po sypialni. Do tego potrzeba twardych dowodów. Odległość kabla dodaje nam niebywałej odwagi oraz pewnego dreszczyku emocji. Nigdy nie wiesz, jakie wyznanie możesz przeczytać na ekranie swojego monitora. Okazuje się, że coraz więcej randkowiczów decyduje się na małżeństwo jedynie na podstawie internetowej znajomości. Nagle małżeństwa aranżowane nie wydają się takim szaleństwem, co? Pozwalamy sobie na słowa, których być może nie bylibyśmy w stanie wypowiedzieć na głos. Dystans sprawia, że łatwiej ściągamy swoje maski. Może dzięki temu randkowanie online jest już tak popularne?

Internetowe randki to gra dla twardzieli. A jednak… Można w niej wygrać miłość życia! Jak wynika z najnowszego badania „Jak kochają Polacy” przeprowadzonego na zlecenie serwisu Sympatia.pl, 18% par poznało się przez Internet. Amerykanie prześcignęli nas wynikiem ponad 33%. Badacze z University of Chicago twierdzą również, że internetowe małżeństwa są szczęśliwe i trwają dłużej niż te, które poznały się tradycyjnie. Rzadziej się również rozwodzą.

Brzmi obiecująco, prawda? W końcu nie musimy mówić: poznaliśmy się w bibliotece.

Autor

Miłośniczka książek, odkąd przeczytała pierwszą z nich. Jej debiutanckim dziełem literackim była książka dla dzieci napisana w wieku 12 lat. Od tego czasu nie rozstaje się z piórem. Jej życiowe motto brzmi: „Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie”. Każdy dzień jest okazją do tego, aby stać się trochę lepszą wersją siebie.